Wyprawa nad staw trwałymi rowerami elektrycznymi

Siedzieliśmy sobie z chłopakiem nad stawem, w pobliżu mojego domu. Obok stały rowery holenderskie, które zwróciły naszą uwagę, bo były bardzo ładnie odmalowane, i nawet nie były do niczego przypięte. Zdziwiło nas to, bo przecież pełno teraz złodziei, którzy poradzą sobie nawet z różnymi zamkami przy rowerach.

Trwałe rowery elektryczne dla leniwych

rowery elektryczneByły tam też rowery miejskie, które już były zapięte do barierki, więc spoko. Ale nie rozumieliśmy, czemu nikt nie dba o tamte rowery, które były niedaleko nas. Jak przyszliśmy to już tam stały. Obok był rowery miejskie sklep i może dopiero co ktoś dokonał zakupu i zaraz wyjdzie i się nam pokaże. No ale siedzieliśmy trochę i nic. My z chłopakiem mieliśmy trwałe rowery elektryczne, bo przyznam, że jesteśmy trochę leniwi. Nie lubimy jakiegoś szczególnego wysiłku. Po rowery nadal nikt nie przyjeżdżał, ale nie mieliśmy już czasu dłużej ich pilnować, bo umówiliśmy się na pizzę ze znajomymi. Zawsze mamy taki dzień w miesiącu, że całą ekipą się zbieramy i jemy niezdrowe rzeczy. Tego dnia miała przyjść nasza koleżanka ze swoim nowym chłopakiem, więc nie mogłam się doczekać, aż poznam jej wybranka serca. Przyszedł taki drobny chudy chłopaczek i grzecznie się z nami przywitał. Może nie był zbyt urodziwy, no ale wydawał się bardzo sympatyczny. Przyjemnie się z nim rozmawiało i ogólnie zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. Później ładnie odsuwał za nią krzesło i kazał jej jeść pierwszej. No, maniery ma wyćwiczone bardzo dobrze. Można powiedzieć, że zdał nasz test.

Teraz doszła nam kolejna osoba do towarzystwa, będzie trzeba zamawiać coraz to większe stoliki do naszych posiedzeń. No ale to bardzo fajnie, bo im więcej ludzi tym lepiej. Ja tam zawsze lubiłam jak była wrzawa i dużo osób do rozmów. Nie lubiłam ciszy, bo wtedy było mi bardzo smutno.