Zmiana paradygmatu roli menedżera

Przeciętny Polak zapytany: od kogo nauczyciel otrzymał moc sprawczą, która powoduje, że uczniowie na jego żądanie czy prośbę, gdy wejdzie do klasy, siadają w ławkach, otwierają zeszyty i pokazują odrobione zadanie? - odpowiada, że od Dyrekcji szkoły, od Ministerstwa Edukacji lub od przepisów czy też społeczeństwa.

Według nich, na tej samej zasadzie, menedżer otrzymuje moc sprawczą od zarządu firmy. Co symptomatyczne, doświadczeni
- można byłoby się spodziewać - menedżerowie twierdzą zazwyczaj tak samo. A przecież nie ma bardziej błędnego postrzegania rzeczywistości!!!

Bo przecież, gdyby to była prawda, wtedy dwóch różnych nauczycieli czy menedżerów miałoby dokładnie taką samą moc sprawczą! Tak jednak nie jest. Jakże często reakcje pracowników na polecenie jednego menedżera są zupełnie inne niż na drugiego. A przecież, według założenia, że moc sprawcza pochodzi od zarządu, każdy z nich powinien tę moc mieć TAKĄ SAMĄ! Według tego samego założenia, każdy nauczyciel powinien mieć taką samą moc wpływania na uczniów. Każdy z nas jednak wie, że w szkole nigdy tak nie jest.

Od kogo więc pochodzi moc sprawcza? Dlaczego tak wiele osób opowiada takie bzdury o jej źródle? Otóż, robiony w tej sytuacji jest fundamentalny błąd polegający na myleniu PRAWA DO ZARZĄDZANIA (np. do wydawania poleceń, do decydowania, itp.), które to prawo pochodzi od adekwatnie rozumianego zarządu, z MOCĄ SPRAWCZĄ, KTÓRA pochodzi ZAWSZE od... tych osób, wobec których tę moc sprawczą chcemy mieć!!!
 
To uczniowie dają nauczycielowi moc, która sprawia, że czynią to, co on chce. To od pracowników menedżer MUSI UZYSKAĆ moc, która sprawia, że wykonują jego polecenia! Jaki z tego wniosek? BAAAAARDZO zmieniający paradygmat zarządzania! Otóż, każdy menedżer powinien sobie zdawać sprawę, że JEGO ZADANIEM JEST ZADBAĆ O TO, ABY JEGO PODOPIECZNY CHCIAŁ DAĆ MU MOC SPRAWCZĄ! To, dla większości osób w Polsce, zasadnicza zmiana myślenia! To nauczyciel MA SIĘ STARAĆ TAK TRAKTOWAĆ UCZNIÓW, ABY ONI POZWOLILI MU REALIZOWAĆ ZAŁOŻENIE ZARZĄDU SZKOŁY, ŻE PRZEŁOŻONY „ZARZĄDZA”, GDYŻ MA PRAWO DO TEGO!

Jest pięć rodzajów mocy sprawczej. Moc nagrody – sprawiasz, że ktoś coś czyni, gdyż w zamian za to coś mu dajesz, np. w zamian za bycie grzecznym w sklepie, rodzic obiecuje dziecku, że mu coś kupi. Moc kary lub zagrożenia karą – ktoś przestaje się spóźniać do pracy, gdyż jego menedżer dał mu znać, że jak jeszcze raz się spóźni, to straci premię. Moc respektowania stanowiska – są osoby, które z założenia wykonują polecenia osób do tego uprawnionych – patrz: konduktor w tramwaju, policjant na skrzyżowaniu. Moc charyzmy – Wałęsa nie miał prawa w 1981 roku wydawać poleceń milionom, jednakże te miliony dały mu moc sprawczą, gdyż on swoją osobowością wzbudził w nich chęć podporządkowania się. I wreszcie moc eksperta – robimy to co mówi do nas specjalista, gdyż myślimy: „on się zna”.

Dwa pierwsze rodzaje mocy sprawczej nie budują lojalności, stabilnej motywacji. Są efektem „chwilowego układu sił”. Dwa ostatnie natomiast to rodzaje siły sprawczej, którą chciałby mieć każdy menedżer, nauczyciel czy po prostu przełożony. Mieć zarówno prawo do zarządzania, jak i mieć – a więc uzyskać od podopiecznych – moc sprawczą: to cel każdego menedżera! Co to w efekcie oznacza? Cóż, zmianę paradygmatu dla wielu zarządzających. To oni mają dbać o podopiecznych najpierw, żeby podopieczni w następstwie działali tak, jak oni chcą! Uświadomienie sobie tego faktu jest fundamentem efektywności menedżerskiej. Każda organizacja w Polsce, która nie uświadomi swojej kadrze tego logicznego i trudnego mentalnie do zaakceptowania dla naszego społeczeństwa faktu, będzie w najbliższych latach tracić powoli swoją moc konkurowania!

I dodatkowy wniosek dla wielu z nas... Rodzic uzyskuje moc sprawczą od dziecka! To trudne, ale prawdziwe...


 


Najbliższe szkolenie

15.06.2011 - Warszawa, Marketing XXI Wieku

29.09.2011 - Warszawa, XXIV KOMPENDIUM MBA

zapisz się na szkolenie

© 2009 Sarnecki&Noworolski Teamt - Wszelkie prawa zastrzeżone