Gdy przeciętnemu Polakowi damy 100 różnorodnych zadań do wykonania/rozwiązania i zadamy pytanie: Dasz radę? Usłyszymy odpowiedź: co?! Ja nie dam rady?! I weźmie się za nie. Wykona je wszystkie! Średnia czasu wykonania jednego zadania wyniesie, przykładowo, ½ godziny. Czyli wszystko zabierze mu 50 godzin. Jest to dla nas Polaków powód do dumy i dowód naszej kreatywności, której naszemu narodowi odmówić na pewno nie można.
Co natomiast zrobi Niemiec, Anglik, Amerykanin, Szwed? Otóż podzieli te zadania na kilka grup: te, które zrobi (będzie ich powiedzmy 70) i te, których nie zrobi (30). Te siedemdziesiąt „załatwi” tak: pójdzie do miejsca, gdzie są narzędzia (wcześniej przygotowane, gdyż przewidział sytuację i zainwestował w nie czas i pieniądze już dawno temu) dobierze te odpowiednie i ... wykona 70 zadań ze średnią 5 minut na zadanie. Razem 350 minut, czyli około 6 godzin. Następnie, z tych 30-tu 10 zleci komuś innemu (np. kreatywnemu Polakowi). Wyda na to ekwiwalent 6 godzin. Następne 10 po prostu „wymieni na nowe”. Kolejny ekwiwalent 6 godzin pracy. A ostatnie 10? Cóż, ponieważ nie ma sarmackiego czy ułańskiego podejścia, więc w czasie analizy wszystkich zadań dojdzie do wniosku, że nie są one w ogóle potrzebne i niezrobienie ich NICZEGO NIE ZMIENI!!! Na zimno, bez emocji... Całkowity koszt? 18 godzin. Cóż, te 32 godziny zaoszczędzone (w porównaniu do „naszej kawalerii”) to np. lepszy samochód, dłuższe i lepsze wakacje. Z resztą... część z tych oszczędności wynikających z planowania, myślenia systemowego i ...zdrowego, nierozemocjonowanego rozsądku ten Anglik czy Szwed zainwestuje w przyszłość lub w ... jeszcze lepsze narzędzia!!!
Innym przykładem jest sprzedawca, który wykonuje 50 telefonów dziennie do potencjalnych klientów. To najprostsze, nie trzeba myśleć... Ten, który myśli i działa systemowo, spędzi cały dzień na zdefiniowaniu klienta i jego potrzeb, na przygotowaniu wariantów zachowań klienta i swoich możliwych reakcji na nie. W efekcie wybierze 10-ciu, a sprzeda 5-ciu! Zaś ten „50-cioboista” sprzeda dwóm (ale nie do końca), „spali” 40-stu pozostawiając negatywne wrażenie nieprzygotowanego i... po kilku tygodniach się „wypali”, stwierdzając, że „produkt jest za słaby” lub że „konkurencja jest nieuczciwa!”
Przyszedł czas, abyśmy przestali się chełpić kreatywnością, a zaczęli jej używać w złożeniu z działaniami systemowymi, planowymi. Da to nam wtedy efekt synergii, dzięki któremu będziemy naprawdę konkurencyjni!
Co robić w Twojej firmie, aby tak się zaczęło dziać? Przede wszystkim uświadomić współpracownikom na każdym szczeblu, że czas na zrozumienie, czym jest Podejście Systemowe. I dlaczego można sprzedawać, zarządzać, produkować, negocjować, delegować, rozwijać i ZARABIAĆ LEPIEJ korzystając z wiedzy, która jest dostępna od lat! Jest to trudne, gdyż mamy narodową awersję do działań planowych. Dlatego też podstawą zmiany paradygmatu myślenia powinno być „wrzucenie” firmy w programy szkoleniowe, które uczą Myślenia i Działania Systemowego, Myślenia Strategicznego, IV Generacji Zarządzania Czasem, oraz Zarządzania i Sprzedaży opartych na przygotowaniu, przygotowaniu, przygotowaniu... Szkolenie takie powinni przeprowadzać praktycy, osoby, które nie tylko znają warsztat systemowy, ale potrafią „dotrzeć” do ludzi, przebić się przez barierę wielu lat obciążeń i niewiary w systemowe budowanie efektywności i wydajności. Zwłaszcza, że nie ma to żadnego związku z „wyścigiem szczurów”...