Przejdź do treści

Czy wybór rozrzutników do obornika jest trudny?

Jak przez mgłę pamiętam scenę, gdy mój pradziadek ładował na przyczepkę obornik zaprzęgał konia i krążył po swoim niewielkim poletku rozrzucając go za pomocą łopaty. Praca taka zajmowała mu calutki dzień. Teraz na szczęście czasy się zmieniły, współczesny rolnik nie  musi nawet brudzić sobie rąk przy pracy w gospodarstwie.

Cechy na jakie warto zwracać uwagę przy wyborze rozrzutnika

nowoczesne rozrzutniki do obornikaNowoczesne maszyny nie są już tylko luksusem dla najbogatszych. Szeroka gama produktów na rynku a przez to silna konkurencja cenowa między producentami sprawia, że przeciętny Kowalski może zaopatrzyć się w każdy typ urządzenia jaki istnieje na rynku. Aby nie zastawić całego podwórka kolejnymi maszynami warto zwrócić uwagę na ich wielofunkcyjność. Takie właśnie są nowoczesne rozrzutniki do obornika. Po demontażu adaptera, można w jego miejsce zamontować burtę i w ten sposób zyskujemy funkcjonalną przyczepę – rzecz której nigdy za dużo na roli. Roztrząsacze obornika posiadają ogromny wybór cech, którymi możemy kierować się przy wyborze modelu. Rozstaw noży adaptera i ich siła mówi nam o stopniu rozdrobnienia i sile wyrzutu rozdrobnionej frakcji, dobieramy te parametry w zależności z jakim materiałem będziemy pracować, chodzi to przede wszystkim o gęstość czy wyjściowy rozmiar frakcji. Ta cecha zależy, oczywiście od gatunku zwierzęcia od którego pochodzi nawóz. Miejsce wyrzutu obornika, przednie, tylne, albo boczne z lewej lub prawej strony jest cechą istotną i zależy od topografii terenu i kształtu/rozmiaru pola które nawozimy. W końcu rozmiar przyczepy i co się z tym wiąże liczba osi. Tutaj czynnikiem decydującym jest także rozmiar pola lepiej zabrać się przecież z całym materiałem „na raz” Warto pamiętać, że więcej osi to lepszy udźwig ale też więcej bardzo drogich opon do wymiany raz na jakiś czas.

Taki, wydawałoby się banalny zakup trzeba jednak dobrze przemyśleć i wybrać sprzęt indywidualnie pod konkretny teren na którym pracujemy. Często kupowanie sprzętów „na spółkę” z sąsiadem odbija się czkawką przy późniejszym użytkowaniu.